Foto- reportaż z wystawy   Bratislava World Dog Show 2009

 

 Ocena Doskonała Najlepszy Młodzieży
CAJC - Certyfikat na championa Słowacji
Zwycięzcą grupy VI - najlepszy w rasie BOB

…i kto powiedział że na wystawach jest nudno.  zaprzeczeniem tego jest  fotoreportaż Pani Iwony,

Może kogoś zachęci by się swoim Gończym pochwalić.

 

8-9-10-11 Oct No to jesteśmy ! Zmęczeni , ale zadowoleni. Opiszę co się działo i jak to było.
Wczoraj byliśmy na światowej wystawie w Bratysławie , na którą do klasy młodzieży zgłosiłam Amira , by skorzystać z okazji , że wystawa jest tak blisko i pooglądać wielki psi świat.

 

 

Zarezerwowałam hotel , kupiłam nawigację samochodową ( tak, by jako prowincjusz nie zgubić sie po drodze ...), z przejęciem studiowałam informacje od organizatorów. Im bliżej wystawy , tym bardziej wątpiłam , co my tam szukamy? Szczególnie , że czołówka GP zapowiedziała swój udział. Ale , co tam , ktoś też musi być drugi , a sam fakt uczestnictwa w takiej rangi imprezie jest przeżyciem samym w sobie. Nastawieni na sportowe doznania ruszyliśmy! W hotelu byli też inni wystawowicze , więc w nocy słychać było od czasu do czasu głosy czworonożnych " gości hotelowych ' zestresowanych pobytem. Amir był wyposażony w cały swój dobytek : legowisko, kocyk , zabawkę , miski , desery itp. , wyglądaliśmy z tymi manelami jak przesiedleńcy z trzeciego świata...

W takim otoczeniu czuł się jak w domu i świetnie zaadaptował do hotelowych warunków. Nawet jadąc windą udawał , że robi to codziennie...Wieczorem był z nami w hotelowej knajpce na piwie , ale akurat knajpki , takie z ogródkami to często z nami zalicza! Bladym świtem ruszyliśmy z hotelu , gdyż wystawowicze z czwartku uprzedzili nas , że przy zjeździe z autostrady na wystawę tworzą się gigantyczne korki. I to była prawda. Mieliśmy opłacony juz przy zgłoszeniu psa parking, tak więc nie było problemu , a służby porządkowe kierowały sprawnie ruchem. Przy naszym ringu byliśmy około 8.30, na godzinę przed planowanym sędziowaniem.

 

[Rozmiar: 81638 bajtów][Rozmiar: 84475 bajtów]


 


Zgodnie z katalogiem ogary polskie i GP sędziował Pan Andrzej Mania. Ocena zaczęła się w miarę punktualnie. Oprócz Amira w klasie młodzieży był jeszcze drugi piesek. Od wystawy w Rybniku na ring wchodzi mój Mąż , jako zdecydowanie lepszy w te klocki niż ja. Odstrzelony jak się patrzy w garniturek , koszulinę i krawat wyglądał godnie i należycie! Pies był tylko w ringówce .... Amir przeszedł samego siebie

 

 

i otrzymał ocenę doskonałą , lokatę pierwszą , certyfikat na młodzieżowego championa Słowacji i tytuł Młodzieżowego Zwycięzcy Świata. Oszalałam z radości. Życzę wszystkim , by choć raz zaznali takich pozytywnych emocji przy wystawianiu pupila, dla takich chwil warto jeździć na wystawy

 

Z tytułu 1 miejsca Amir dostał wstążkę z nadrukiem pamiątkowym , a z tytułu Zwycięstwa Świata w juniorach - rozetę. Otrzymaliśmy gratulacje od Marty ( Zuza)i Jej Męża , Rabana z ekipą , Berdysza ;wystawca psa z klasy Amira nie zareagował tradycyjnym uściskiem dłoni. Okazało sie , że to dopiero początek przewidzianych na ten dzień wrażeń .Po wyborze Asanki ( Zuzy) na Zwyciężczynię suczek i Berdysza na Zwycięzcę piesków odbył sie z udziałem Amira wybór najlepszego ( najpiękniejszego ?) psa w rasie. To było niesamowite , ale w tej doborowej stawce Amir zdobył BOB-a. Myślałam , że trupem padnę. Otrzymaliśmy piekną rozetę za BOB-a,

 

 

[Rozmiar: 129576 bajtów] [Rozmiar: 104674 bajtów]


 

zrobiliśmy sobie zdjęcia z Asanką i Berdyszem , zebraliśmy gratulacje od zaprzyjażnionych wystawców i tylko od nich , inni wystawcy GP nie zareagowali .Marta uświadomiła mnie , że w biurze wystawy trzeba odebrać medal za CAJc - bo okazało sie , że Amir zdobył certyfikat na młodzieżowego championa Slowacji. Dzięki Marcie i Jej anielskiej cierpliwości w ogole wiedziałam co robić. Słusznie zasugerowała nam , by zostać na best of show, gdyż jest to promocja rasy polskiej ( a nieobecni nie mają racji i potem mylą na wystawch GP z kopovem), a ponadto taka chwila w psich występach zdarza sie raz w życiu i trzeba być do końca. My zupełnie nie przewidzieliśmy takiej opcji ( hotel juz zwolniony , w domu kot, pies itp. , mieliśmy wrócić popołudniu), no ale jak trzeba , to trzymamy fason do końca!

 

[Rozmiar: 113733 bajtów] [Rozmiar: 118072 bajtów]


 

Zaprowadziliśmy Amira do samochodu , żeby spokojnie zdrzemnął się z godzinkę i zrelaksował, zjedliśmy co nieco i po 15-tej ruszyliśmy w bój! Tym razem odbywało sie to w innej hali, ruch był nieziemski , ludzi i psów bez liku. Pytając się bez przerwy co dalej mamy robić dowiedzieliśmy sie , że Amir będzie dwa razy uczestniczyć w pokazie : raz jako Zwycięzca w grupie juniorów z VI grupy , drugi raz jako najlepszy w rasie z grupy VI.Wystawcy w galowych strojach , niektóre Panie ( szczególnie od małych terierków ) nawet ubrane koktajlowo, dobrze , że Leszek był stosownie ubrany , bo ja to wyglądałam jak psia służąca. Pełna gala!
W praktyce było tak , że na pierwszym ringu stawiały się uprawnione do pokazu psy i sprawdzana były "papiery". Potem przechodziło się na drugi ring , gdzie sędzia z Serbii dokonywał przeglądu psów - każdego z osobna w ruchu i statycznie. Następnie pod szczelnym kordonem ochroniarzy ( tak!) wchodziło sie na główny ring. ja obserwowałam to z trybun pełnych ludzi i wierzcie mi , to było niesamowite i wzruszające przeżycie. Muzyka, gwar , światła , hala wielkości boiska do siatkówki , telebimy , flesze- bałam się , że Amir będzie speszony , ale gdzie tam , kroczył jak gwiazda po czerwonym dywanie. Jak spiker zapowiedzial "gończy polski " to serce podskoczylo mi do gardła. Wzdłuż jednej ściany był długi stół wszystkich sędziów, po drugiej stronie loża VIP-ów ( kto jest VIP-em na psiej wystawie?:), rewelacja .Grupa VI jest najliczniejsza , jak wiadomo , a tu słuchajcie co było dalej. Sędzia dokonał wyboru 7 półfinalistów ( jak na wyborach Miss piękności) i na kogo wskazał? Na Amirka. No, już myślałam , że spadnę z trybuny. Nastepnie z tej siodemki wybrał czwórkę i kto byl w tej czwórce? Amir. Rozochociłam sie niepomiernie , ale to czwarte miejsce musiało nam wystarczyć na best of show juniorów grupy VI. A było tak blisko pudła, na wyciagnięcie ... łapy. Po występie wyszedł z hali Pan Prezes Mania i pogratulował udanego udziału w show i promocji GP , byłam dumna jak paw , cud , że nie pękłam. Następnie była ta sama procedura z BOB-ami grupy VI. Tu to dopiero było tego towarzystwa, była Pani z ogarem polskim , niestety nie kojarze tej rasy i nie chce nic przekręcić. Show oceniał tym razem sedzia z Francji. Niestety zaraz wybrał ścisła piatke , bez Amira.Za to otrzymaliśmy piękny puchar za BOB-a i mogliśmy się "odmeldować".

 

W domu byliśmy o 1.30, po drodze z przerwą na obiadokolację , tankowanie i psie ….Po przyjeździe wiadomo , wziąć z auta co niezbędne , prysznic i do łózia. Amir jeszcze wital sie z Sajanem i zostal na chwilę na podwórku , a tu słyszę , że szczeka i szczeka - druga w nocy i krąg fanów nocnego szczekania psa rośnie w okolicy. Wyszłam sprawdzic o co chodzi - a tu Sajan ma w kojcu jeża. Amir uznał , że ta atrakcja przebija wystawę i postanowił oszczekiwac jeża bez względu na własne zmeczenie , o nocnej porze nie wspominając. Z kolei Sajan gotów byl bronić jeża przed konfiskatą z mojej strony jak niepodległości. Musiałam otworzyc garaż Męża, zachęcić Sajana by wsiadł do terenówki Męża( na to zawsze da się nabrać), ubrać rękawice ( wiadomo : kolce + pchły= jeż)i ku głębokiemu ubolewaniu Amira wynieść jeża za bramę na brzeg lasu. I tym sposobem już po drugiej mogłam normalnie wziąć prysznic i iść spać

 

[Rozmiar: 117756 bajtów] [Rozmiar: 64045 bajtów]


 
Proszę wytrawnych i zasobnych w trofea wystawców, by nie śmiali się z nas i naszego zaaferowania , ale pierwszy raz doświadczyłam z Amirem takich splendorów i to bardzo cieszy , naprawdę. Życzę wszystkim , by uczestnicząc ze swoim GP w wystawach choć raz doświadczyli takich radosnych wzruszeń i radości.
Z radością odczytałam gratulacyjnego SMS-a od Darka , wysłanego już o 11.45 , a także życzeń od zaprzyjaźnionego z anmi Rezona i wszystkich , którzy kibicowali Amirowi. To miłe i cieszymy się ogromnie. Szczególnie dziękuje Marcie za okazaną życzliwość i zrozumienie dla początkujących. Dzień wystawy minął nam tez miło dzięki Właścicielce Rabana i Pana wystawiającego w Jej imieniu Rabana, było naprawdę serdecznie. Dziękujemy Berdyszowi za sportową walkę i miłe słowa.
Jeśli ktoś doczytał to do końca , to Jemu też dziękuję za wytrwałość , bo dzisiejszy post jest jak brayzlijska telenowela - długi , miejscami łzawy , ale z dobrym zakończeniem.

 

Iwona Krzyszowska